
2016 rok hm…, to już siedem lat minęło jak postanowiliśmy zorganizować pierwszy piknik paralotniowy, towarzyszący dożynkom chmielakowym, jakie co roku nieprzerwanie od 1971 roku odbywają się w Krasnymstawie. W 2010 roku pierwsza edycja, była spotkaniem okolicznych paralotniarzy, podczas którego największą operacją logistyczną było załatwienie namiotu i opalikowanie wraz z wytyczeniem taśmą całego boiska jako startowiska przed przypadkowymi osobami. Nie było prądu a lataliśmy w nocy a to dzięki firmie, która obok nas postawiła wysokie maszty z oświetleniem, grodząc parking na którym przez dwa dni zatrzymały się dwa auta, niestety w sobotę się zwinęli i była ciemność, nie było zgody na nic, totalna partyzantka, nie było osobowości prawnej i nikt nie chciał z nami rozmawiać. W niecały miesiąc po imprezie odbyło się pierwsze spotkanie założycielskie KSP a już w niespełna cztery miesiące bo 19 stycznia 2011 roku dostaliśmy nr z KRS-u i tak otworzyły się przed nami nowe horyzonty.
A teraz trochę statystyki. W ubiegłym roku po raz pierwszy rejestracja uczestników przebiegała z udziałem laptopa i tu muszę wymienić kolegę z imienia i nazwiska Arek Karasiński (kontakt) to dzięki niemu mamy program do rejestracji uczestników i przy okazji rejestruje starty i lądowania a nawet obsługuje mini zawody. To Wy sami wpisywaliście swoje dane, ponieważ system ten się sprawdził w tym roku było tak samo. Ciekawostka jest taka, że zanotowaliśmy zdecydowany przyrost konsumpcji przy podobnym menu żarełka. Czyli czujecie się u nas coraz bardziej jak w domu. W tej edycji zarejestrowało się 61 osób, które rzecz jasna przybyły z rodzinami i znajomymi. Podczas tegorocznego pikniku:
Jeśli chodzi o statystyki pilotów i ich sprzętu, to tu też są ciekawe informacje, niekwestionowanym zwycięzcą jeśli chodzi o wybór producenta skrzydeł przez Was, to DUDEK i tak licząc od największej ilości:
Są też informacje podane przez Was dotyczące Waszych napędów i tak na Chmielotach latało:
Oprócz napędów jak co roku Artur i Sławek latali na motolotniach. Do ciekawej statystyki dodam jeszcze Wasze imiona jakie przewinęły się podczas rejestracji i które powtarzaly się najczęściej.
Najwięcej było:
Najstarszym zarejestrowanym uczestnikiem był rocznik 1956, którego reprezentowało aż czterech pilotów, BRAVO WY a najmłodszy to 1994 dla Ciebie również BRAVO. Jako jedyna uczestniczka z płci pięknej była nasza Anula Zezula, która lata na swobodzie.
Nasz programik rejestrował jeszcze wasze loty, które zgłaszaliście przy starcie, statystyka ta dotyczy tylko soboty, bo nie sposób siedzieć trzy dni na radiu i wypuszczać wszystkich pilotów.
I tak:
Łączny czas spędzony w powietrzu – 61h 03m 12s
Ilość zarejestrowanych lotów – 71
Średni czas pilota w powietrzu – 47m 34s
Najkrótszy lot – 8s
Najdłuższy lot – 2h 11m 52s
Najwcześniej zgłoszony start – 6:51
Najpóźniej zgłoszony start – 20:16
Największa ilość startów – 10 razy zawodnik nr 5
A teraz trochę o zawodach. Żeby nie było nudnawo a zarazem ciekawie, co roku staramy się zorganizować mini zawody dla naszych latających uczestników. W tym roku dzięki wspaniałej pogodzie udało nam się zorganizować zawody zarówno dla napędowców jak i dla swobodnych. Tradycyjnie napędowcy rzucali woreczkami do celu, startowali synchronicznie i lądowali w punkt. Swobodni lecieli po kierunku.
Zawody PPG
(start synchroniczny, rzut do celu, celność lądowania)
Uczestniczyło 12 zawodników tworząc 6 dwuosobowych drużyn. Wszyscy otrzymali pamiątkowe dyplomy.
Wygrał zespół w składzie:
1.Krzysztof Sawicki i Jacek Żak
2.Marek Lasota i Hubert Zaborek
3.Miłosz Kolek i Łukasz Ponieważ
4.Adam Kurdziel i Andrzej Wiśniewski
5.Zbigniew Dołgoruki i Marek Żelisko
6.Tomasz Surma i Paweł Radziszewski
Zawody PG
Przelot docelowy.
Uczestniczyło 5 zawodników, wszyscy otrzymali pamiątkowe dyplomy.
Ze względu na kierunek wiatru i strefy Świdnika wyłożono krótką 15-to kilometrową trasę, trzech zawodników osiągnęło metę.
Zwycięzcą i zdobywcą tytułu:
Krzysztof Żelisko ("Demon prędkości") - najszybszy
Stanisław Sagan ("Optymalizator") - pośredni
Witold Gilarski ("Siła spokoju") - najwolniejszy
Takie zacne tytuły były do wywalczenia.
Z atrakcji w tym roku, zorganizowaliśmy dla Was potocznie zwanego „OGÓRKA” a ten ma trochę inne imię bo zowie się „GUTEK”, w Lublinie ma brata „ZIUTKA” no ale ten to już na prąd jeździ i z trakcją u nas kiepsko. Ten przepięknie odrestaurowany Jelcz 272 MEX rocznik 1971 z Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Lublinie, jeździł specjalnie dla Was po krasnostawskich ulicach podczas Chmielaków i powodował co u niektórych miętlik w głowie i dziurę w mózgu próbując się dostać do najstarszych pokładów pamięci wspominając stare czasy.
Kolejny rok bodajże już trzeci, dzięki firmie ARTKOMNET z Krasnegostawu, na terenie pikniku mieliście dostęp do darmowego hotspota jak również cały czas był podgląd online na całe zamieszanie.
Cóż można jeszcze napisać?... Pogoda super, goście super, atmosfera super i co najważniejsze nikomu nic się nie stało i obyło się bez żadnych przykrych incydentów i tak 3mać. Cieszymy się bardzo z Waszej obecności, podziwiamy osoby, które przyjechały do nas z odległości mierzonymi już w setkach kilometrów a licząc ich powrót to śmiało można napisać, że i w tysiącach. Bez Was nie byłoby tej atmosfery a przez tyle lat staraliśmy się najbardziej ze wszystkich sił nie z komercjalizować tej imprezy bo wiemy czym to grozi.
Na sam koniec pozostało podziękować wszystkim tym co im się chciało i tym co pomagali inaczej.
A w organizacji CHMIELOTÓW 2016 brali udział:
Czy do zobaczenia za rok?.. to się okaże w przyszłym roku a tymczasem
Do miłego…..
Pozdrawiam
Mariusz Dziuba
Mecenas :)